tym razem mniej ambitnie, lecz bardzo kulturoznawczo, podróżniczo wręcz.

“Hawana była gorąca. Po parnym dniu zaczyna się jeszcze bardziej upalna noc, kiedy barman bez pamięci lał rum do lodowatych drinków z liśćmi mięty, a przez otwarte drzwi na ulicę płynęła kubańska muzyka. Pulchne niemieckie turystki zrywały z ramion żakiety i chustki, dając się porwać do tańca giętkim Kubańczykom. Kiedy przyciskali brązowe palce do ich różowych pleców, powietrze gęstniało od westchnień i milczącej zgody na wszystko, co mogłoby się wydarzyć.”

Tak właśnie Beata Pawlikowska rozpoczyna swoją książkę, “Blondynka na Kubie”. Książka lekka, miła, jak również użyteczna. ciekawskich zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz