projekcja kolejnej, jakże cudnej fascynacji.
czerwiec 3, 2008
tym razem mniej ambitnie, lecz bardzo kulturoznawczo, podróżniczo wręcz.
“Hawana była gorąca. Po parnym dniu zaczyna się jeszcze bardziej upalna noc, kiedy barman bez pamięci lał rum do lodowatych drinków z liśćmi mięty, a przez otwarte drzwi na ulicę płynęła kubańska muzyka. Pulchne niemieckie turystki zrywały z ramion żakiety i chustki, dając się porwać do tańca giętkim Kubańczykom. Kiedy przyciskali brązowe palce do ich różowych pleców, powietrze gęstniało od westchnień i milczącej zgody na wszystko, co mogłoby się wydarzyć.”
Tak właśnie Beata Pawlikowska rozpoczyna swoją książkę, “Blondynka na Kubie”. Książka lekka, miła, jak również użyteczna. ciekawskich zapraszam do dyskusji!